czwartek, 28 lutego 2013
#3: wschód Słońca.
Uwielbiam wschody słońca. Uwielbiam budzić się rano, i patrzeć przez okno, a jeszcze bardziej, gdy wschód rozpoczyna mój dzień i witam go, wychodząc gotowy z domu. Powietrze smakuje lepiej, a sam widok nieba napawa mnie spokojem i nadzieją na to, że czeka mnie coś nowego. A potem ten świt znika, by pojawić się znowu. Chciałbym tak pojawiać się znikąd i wracać, kiedy trzeba, by być zawsze tym wymaganym i pożądanym dla konkretnego celu. Powoli zaczynam brać się za swoją skórę, jak należy. By zniknąć, i wrócić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz