środa, 27 lutego 2013
#2: lustra lubią mówić prawdę.
Nienawidzę momentów, kiedy staję przed lustrem i zaczynam nienawidzić... samego siebie. Wyrzucam sobie wtedy milion rzeczy, które mnie niszczą i staram się uciekać przed sam nie wiem czym. Sobą. Nie wiem, czy to była dobra decyzja. Czy czas, który fundowałem sobie ostatnio, był dla mnie dobry. Na pewno pracowity, na pewno pokazujący wiele nowych perspektyw, zwłaszcza w muzyce, ale dzisiaj staję znów przed lustrem i tym razem chcę spojrzeć tylko na siebie. I, tak bez ogródek, krzyknąć w twarz wszystkie te słowa, które powinienem nosić na ustach. Od chwili, kiedy zgubiłem sam siebie. Dziś wracam, i jestem zadowolony. Wracam i patrzę inaczej na to, co jest ze mną, co dzieje się w okół. W końcu, na to, co sam chcę sobą prezentować. Wrażliwość noszę w sobie nieziemską, przed nią kalam się najmocniej, przed nią chcę uciec. Po co? Czyż nie byłem prawdziwy wtedy, kiedy chciałem i potrafiłem głośno mówić o tym, co czuję? Do tego chcę wrócić, do tego czasu. Nie wiecie nawet, jak cieszę się mocno z tego, że to w końcu zrobiłem. Czy robię, bo przecież cały czas wygrzebuję siebie na sam wierzch. Niech się dzieje, show trwa dalej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz